Łysienie kobiet, problem społeczny i psychiczny
Podobny problem – odmienne reakcje
Choć od lat uważa się powszechnie, że łysienie to głównie męski problem, moim zdaniem (i chyba nie tylko moim), o wiele bardziej kłopotliwe jest dla kobiet. Nie byłoby tak źle, gdyby chodziło tylko o łysienie typu męskiego, czyli androgenne, te rzadko dotyka kobiet, choć zdarza się i u nich. Kłopot w tym, że łysienie ma sporo różnych odmian. Inaczej przebiegają i inaczej się je leczy. Abstrahując jednak od szczegółów medycznych teorii, trzeba uznać, że jest to dla pań problem bardzo poważny.
Mężczyźni – stosunkowo mały problem
Cóż bowiem grozi mężczyźnie, gdy dotknie go łysienie? Jeśli wiąże się ze stanem zapalnym skóry, to oczywiście trzeba je leczyć. Jednak w kwestii estetycznej nie jest ono tak wielkim ciężarem. Wprawdzie są panie preferujące bujne fryzury u panów, ale są też takie, którym łysienie partnera zupełnie nie przeszkadza, a nawet uznają go za bardziej atrakcyjnego.
Moda na długie włosy u mężczyzn minęła już dawno. Obecnie wielu panów goli głowę, bo uważa, że to podkreśla ich męskość. Kobiety generalnie nie lubią zarówno mężczyzn nieogolonych, jak i takich z bujną fryzurą. Dla przykładu dodam, że sam obcinam się bardzo krotko, a i tak słyszę po dwóch tygodniach od mojej partnerki, że zarosłem i chyba już czas na kolejne obcinanie. No cóż – obcinanie na 4 mm to już za długie włosy?
Ten prosty przykład obrazuje fakt, iż dla mężczyzny zazwyczaj łysienie nie jest problemem społecznym, czy też estetycznym. Są wprawdzie panowie, którzy się tym martwią i nawet kupują preparaty zwalczające łysienie, ale w ich przypadku presja społeczna nie jest tak wielka. Chodzi tu raczej o marzenie o wiecznej młodości, niż o samo łysienie.
Kobiet – ciężar ponad siły
Do tej pory mogliśmy potraktować łysienie względnie lekko. Gdy pojawia się u kobiety, sprawa staje się o wiele bardziej poważna. Nie licząc pewnych subkultur o ograniczonym zasięgu, zwykle uważa się włosy za atrybut kobiecej urody i warunek atrakcyjności. Dla pań łysienie to nie tylko choroba, z którą trzeba walczyć. To zmaganie się z naciskiem społecznym.
Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że dla kobiet łysienie jest poważnym problemem społecznym i estetycznym. Bądźmy przez chwilę wobec siebie uczciwi. Najpierw pytanie do mężczyzn. Czy zainteresuje was kobieta, którą dotknęło łysienie? Czy będzie dla was atrakcyjna? Teraz podobne pytanie do kobiet. Czy łysienie nie zburzyłoby wam całego życia, gdyby się pojawiło? Jak czułybyście się patrząc rano w lustro? Co myślałybyście, gdy spoglądałby na was jakiś mężczyzna? Czy możecie w pełni wierzyć zapewnieniom swojego partnera, że nadal jesteście dla niego atrakcyjne?
Nie chcę przez to powiedzieć, że mężczyzna straci zainteresowanie swoją partnerka, gdy dotknie ją łysienie. Zapewne wielu mężczyzn będzie nadal dążyło je gorącą miłością. Jednak w takiej sytuacji o wiele trudniej uwierzyć w tę miłość. Dochodzą do głosu wszystkie nawarstwione przez lata kompleksy. Może nawet pojawić się depresja. Zwykle następuje zamknięcie na wszystkie pozytywne sygnały otoczenia.
To powoduje, że kobiety zwalczające łysienie, często muszą udać się nie tylko po pomoc do dermatologa, ale także do psychologa. Lojalność partnera jest ważna, ale w tym wypadku może nie być wystarczająca. Ostracyzm społeczny będzie się przejawiał w spojrzeniach rzucanych mimowolnie na ulicy.
Bycie innym niż przewidują to społeczne normy jest naprawdę dużym ciężarem. Czasem do spojrzeń mogą dojść nawet głupie uwagi. Napiszę tutaj wprost, że może indywidualnie stać nas na większą wrażliwość, jako grupa jesteśmy bardzo okrutni. Widziałem podobne sceny wystarczająco często, by mieć jakiekolwiek złudzenia.
Na pewno łysienie powoduje swoistą nadwrażliwość na punkcie swojego wyglądu. Wtedy nawet dość niewinne uwagi, które w innym przypadku można zignorować, urastają do niebotycznych rozmiarów. To dodatkowe obciążenie psychiczne obniża skuteczność leczenia. Już dawno dowiedziono, że nastawienie psychiczne ma istotny wpływ na przebieg kuracji i na jej wyniki.
Czy mamy apelować do społeczeństwa?
Cóż można z tym zrobić? Chyba niewiele. Można wprawdzie apelować o większą tolerancję społeczną. Wiadomo jednak, że takie apele skutkują dopiero, gdy powtarza się je przez wiele lat. Czy zdały się na coś apele o tolerancję dla niepełnosprawnych? Skutek jest mizerny. Może mniej kierowców jeździ po pijanemu, bo prowadzi się szeroko zakrojone akcje edukacyjne? Też nie. Apelować trzeba, ale nie liczmy na szybką poprawę sytuacji. Na co więc w tej sytuacji mogą liczyć panie, których dotknęło łysienie? Chyba tylko na własną determinację i siłę psychiczną. No i oczywiście na skuteczność preparatów zwalczających łysienie. Z tym ostatnim jest coraz lepiej. Wzrasta ich skuteczność, a tym samym ryzyko, iż łysienie będzie trwałe, radykalnie się zmniejsza. Tyle można dodać na pociechę.
4,83_S